Każdy zespół mówi z innego miejsca.
Handlowcy słyszą od klienta „macie tę funkcję?”. Im szybciej „tak”, tym lepszy lejek.
Helpdesk odbiera telefony od zdenerwowanych lekarzy i wie pierwszy co naprawdę pęka w gabinecie.
Deweloperzy budują kod, który ma stać latami. Wiedzą czemu „to potrwa trzy tygodnie a nie trzy dni” i co się rozsypie, jeśli wepchniemy coś na chama.
Zarząd patrzy na liczby - przychód, churn, koszty.
Każdy ma rację. Z własnej strony.
Mój dzień to słuchanie i łączenie.
Wpada coś od handlowca: „Klient pyta o integrację z X”. Najpierw weryfikuję, czy to jeden klient, czy realny wzorzec. Pytam Helpdesk - oni słyszą codziennie, czy ktoś jeszcze prosi o to samo. Zbieram dodatkowy kontekst domenowy, ale nie traktuję go jak wyroczni. Czasami temat wraca do nadawcy z konkretem: „nie zrobimy tego teraz, bo wcześniej robimy Y, ale możemy obejść X przez Z”.
Jeśli zostaje - rozpisuję problem, cel, propozycję rozwiązania. Robię klikalne makiety. Pokazuję deweloperom: oni widzą co technicznie ma się stać, ja wiem, dlaczego musi to być tak a nie inaczej. Korekty. Plan. Sprint. Wdrożenie. Helpdesk wie pierwszy co się zmieniło i co odpowiadać klientom. Zarząd widzi w raporcie, na jakie liczby to wpłynie.
Trzymam się głównej roadmapy, ale ustępuję, gdy któryś świat pokazuje, że trzeba inaczej.
W mBanku w 2017-2019 wyglądało to inaczej. Pracowałem nad produktami ubezpieczeniowymi - drobne zmiany pod promocje, kalibracja warunków, analiza sprzedaży i NPS. Wymyślaliśmy z biznesu, dział IT to później dowoził. Inny model pracy, ale to samo myślenie - co naprawdę boli klienta i jak to przełożyć na coś, co ktoś po drugiej stronie potrafi zbudować.
IQ Dental to nie program dla dentysty. To ekosystem.
Setki gabinetów. Tysiące użytkowników loguje się każdego dnia - lekarze, asystentki, recepcja. Pięć systemów państwowych obsługiwanych równolegle: NFZ, e‑recepty, e‑skierowania, wysyłka zdarzeń medycznych, KSeF. Każdy ma swoje API, swój format danych i swoje kary za błąd.
Lekarz otwiera kartę pacjenta - widzi diagram zębów ze statusem każdego, plan leczenia z poprzednich wizyt, zdjęcia RTG wczytane automatycznie z Carestreama, historię procedur. Po zabiegu wystawia e‑receptę, która idzie do systemu P1 Ministerstwa Zdrowia. Wystawia e‑skierowanie do specjalisty - też do P1. Po skomplikowanym zabiegu - wysyłka zdarzeń medycznych do platformy P1. Recepcjonistka wystawia fakturę elektroniczną w KSeF. Co miesiąc dział rozliczeń wysyła sprawozdanie do NFZ, gdzie każde zarządzenie ma swoje reguły krotności, współczynników i parametrów per pracownia.
Pod tym jest plan leczenia z lejkiem sprzedażowym, magazyn materiałów spięty z procedurami i sterylizacją autoklawów, statystyki rentowności gabinetu, integracja z Przelewy24 dla rezerwacji online, integracja z HubSpotem dla klientów, którzy chcą prowadzić pacjenta przez własny CRM. Plus aplikacja mobilna dla pacjenta i lekarza, plus API dla partnerów, plus migracje z systemów konkurencji (dwa importy tygodniowo).
To produkt z wysoką retencją i realną odpowiedzialnością po stronie klienta. Mocną stroną są integracje z regulacjami i model pracy, który obejmuje nie tylko lekarza, ale też recepcję, asystę, rozliczenia i zarządzanie gabinetem. To nie jest „program dla dentysty”. To system klasy ERP dla branży, w której pojedynczy błąd w sprawozdaniu NFZ może kosztować gabinet pieniądze.
Zaczynałem tu od wdrożeń u klienta, dziś prowadzę roadmapę produktu i operacje firmy. Wiem dokładnie, gdzie ten produkt boli i co go napędza, bo pierwszą wersję każdego modułu widziałem zanim trafiła do gabinetu.
Te same problemy - jak prowadzić złożony produkt w środowisku regulacji, integracji i wielu interesariuszy - rozwiązuje się tak samo w fintechu, w SaaS i w branży medycznej. Branża to kontekst, nie kompetencja.
W bankowości zaczynałem swoją drogę produktową (mBank 2017-2019). Dzisiaj szukam roli, która łączy produkt, analizę biznesową, pracę z developerami i realne użycie AI. Dlatego ta oferta Alsendo mnie zatrzymała.